Przeszliśmy zaledwie dwa piętra, a ja padałam ze zmęczenia. Usiadłam na podłodze.
-Nie macie tu windy ?- spytałam zażenowana.
-Nie. Chodź.
-Uh - dźwignęłam się z podłogi i zabrałam swoje rzeczy.
Po przejściu kilku kolejnych pięter oświadczył, iż jesteśmy na miejscu. Mój pokój miał numer 451 i znajdował się w zachodnim skrzydle. Nie było tu podziału na skrzydła damskie i męskie, jak u nas, w Rosji . Pokój był niczego sobie. Regał na książki, dwa biurka, cztery szafy, dwa stoliki nocne i dwa łóżka jednoosobowe .
-Z kim będę mieszkać?- spytałam, próbując złapać oddech po tej "małej" przechadzce po schodach.
-Z Arthurem - oznajmił dyrektor, lekko się czerwieniąc.
- Zara... MAM MIESZKAĆ Z CHŁOPAKIEM!? -byłam święcie oburzona. Jak to możliwe? Czy oni wiedzą czym jest przestrzeń prywatna? Najwyraźniej nie...
- Nie martw się. Arthur nic ci nie zrobi - przekonywał mnie Mephisto. - Zostaw swoje rzeczy i chodź. Przedstawię cię klasie.
Potruchtałam za nim. Miał bardzo długie nogi i szybko chodził. Musiałam biec, żeby dorównać mu kroku. Jak to musiało wyglądać... Mała dziewczyna ( 172 cm wzrostu) biegnąca za chłopakiem, który ma prawie dwa metry.
Zatrzymaliśmy się pod drzwiami klasy. Mephisto zastukał dwa razy i wszedł, pochylając się lekko w przód. Weszłam niepewnie za nim. To co zobaczyłam kompletnie odbiegało od moich oczekiwań.
Ławki były ustawione na około klasy, a na jej środku było narysowany... pentagram. O Boże! Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Przytrzymałam się drzwi żeby nie upaść. Oni tu przywoływali demony. Gdzie podziało się moje dawne poukładane życie? W co ja się wplątałam?
- Kochani. Chciałbym przedstawić wam... Nową uczennicę, Adiel Ivashkov. Proszę o ciepłe przyjęcie jej w waszych kręgach- mówiąc to zmrużył lekko oczy. Mówił coś jeszcze, ale przestałam go słuchać. Zaczęłam rozmyślać. Kim oni są? Dlaczego tu są? Czy dorównam im w walce i w... wolę nie myśleć o tym, co będę musiała robić. Wróciłam na ziemię dopiero, gdy obok mnie stanął wysoki blondyn z włosami do pasa. Uśmiechnął się do mnie promiennie. Miał idealnie białe zęby. Ale kto tu takich nie miał?
- Cześć! Jestem Arthur Auguste Angel.
- Uh, i wszyscy się tak do ciebie zawracają? To troszkę... długi zwrot - powiedziałam znużonym głosem. Byłam zmęczona i nie miałam ochoty na wysłuchiwanie monologu jakiegoś palanta. Z drugiej strony chłopak był całkiem przystojny. NIE! Stop! Żadnych flirtów.
Chłopak wybuchł cichym śmiechem.
- Nie. Nie wszyscy. Tylko nauczyciele. Mów mi po prostu Arthur - powiedział z wciąż błyszczącymi oczami- A teraz pozwól że cię oprowadzę.
- Ty?- zdziwiłam się. - Przecież miał to zrobić Mephisto.
- Tak. Ja. On nie mógł. Zresztą i tak go już tu nie ma.- rozejrzałam się dookoła. Rzeczywiście Mephisto zniknął. Za to wszyscy w klasie przyglądali mi się z zaciekawieniem. Jak on mógł mnie tu zostawić? Samą? Z ludźmi których nie znam? Mephisto też nie znałam, ale on to co innego.
- Uh. Czemu oni się tak patrzą? Lepiej już chodźmy - Wyminęłam go i wyszłam z klasy.
***
Akademia była wielka. Składała się z czterech skrzydeł i budynku głównego w którym odbywały się lekcje. Prócz tego było jeszcze kilka oddzielnych budynków takich jak basen czy szklarnia. Zastanawiało mnie dlaczego na terenie Akademii są sklepy. Przecież można by wychodzić do sklepów na mieście. Spytałam o to Arthura.
- Pomyśl. Jakby to wyglądało. Do sklepu pełnego zwykłych ludzi wchodzi egzorcysta obładowany bronią tylko po to aby kupić... nie wiem na przykład może wodę- odpowiedział mi z lekkim uśmiechem
- Racja. To by wyglądało... komicznie.
- Po drugie tutaj można kupić takie rzeczy jak woda święcona czy sztylety. Takich rzeczy raczej nie sprzedają w spożywczakach.- wyobraziłam sobie Mephisto wchodzącego do sklepu, proszącego o wodę święconą lub katanę.
Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Przedstawiłam swoją wizję Arthurowi który tylko lekko się uśmiechnął.
- Mephisto nie jest taki zły- powiedział wciąż lekko się uśmiechając.
- Wiem. Za to wygląda jak...
-...gej. Wszyscy tak uważają jednak darzą go także szacunkiem. Innymi słowy nie mówią tego głośno. A już na pewno nie przy nim. Mephisto jest bardzo emocjonalny.
- Aha.- Chciałam jeszcze coś dodać lecz przerwał nam głośny dzwonek. Z klas i pokoi wyszli uczniowie. Na korytarzu zrobiło się bardzo głośno. Poczułam oddech Arthura przy moim uchu.
- Idziemy.
-Gdzie? -spytałam zdziwiona- Myślałam że pokazałeś mi już całą akademie.
- Bo pokazałem. Teraz idziemy na objada do stołówki.- mówiąc to złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Po kilku minutach staliśmy pod wielkimi drzwiami zrobionymi z mahoniu. Boże ten kto zbudował ten budynek miał sporo kasy. Do tej pory zdążyłam zauważyć że jedynie drzwi do pokoi uczniów są małe. Reszta była ogromna i bardzo ozdobna. Nawet te do łazienek.
- Usiądziesz ze mną?- spytał nagle Arthur.
- Jasne.
W kuchni zamówiłam mochi i sashimi. Japońskie jedzenie jest pyszne. Usiedliśmy przy niewielkim trzyosobowym stoliku na obrzeżach sali.
- Kto zajmie trzecie miejsce?- spytałam nie wiedząc o czym moglibyśmy jeszcze porozmawiać.
- Słucham?- Spytał zdezorientowany. Wskazałam na trzecie krzesło i powtórzyłam pytanie.
- Oh. Nikt. Zawsze siedzę sam. Ah! Gorące!- chłopak oparzył się jakimś dziwnym wywarem. Wolałam nie wiedzieć co to takiego. Zaśmiałam się cicho przez co chłopak posłał mi zabójcze spojrzenie.
- Nie wmówisz mi że zawsze siedzisz sam. Ludzie tacy jak ty mają mnóstwo przyjaciół i...- nie dane mi było skończyć.
- Ale nie ja. Ja jestem czymś na rodzaj wyrzutka. Nie mam przyjaciół tylko dlatego że jestem najlepszym uczniem w historii akademii. Poruszam się bardzo szybko i nikt do tej pory mnie nie pokonał. Nawet nauczyciele. Wszyscy się mnie boją. Z drugiej strony to też moja wina. Wolę trzymać się na uboczu i jestem trochę złośliwy.- na przedostatnie słowo nałożył większy nacisk.
- Naprawdę? Jakoś nie zauważyłam abyś był zbytnio złośliwy.- Małe kłamstwo nie zaszkodzi. Chłopak komentował wszytko o czym mówił. Zresztą ja też. Złośliwość było widać nawet w jego oczach.
- A co ty możesz o mnie wiedzieć? Znasz mnie od dwóch godzin a zachowujesz się jakbyś znała mnie całe życie- Ofuknął mnie patrząc z pod byka. Wzruszyłam ramionami. Próbowałam powstrzymać uśmiech. Nie wiem dlaczego ale cała ta sytuacja mnie bawiła. Zachowywał się jak małe niezadowolone dziecko. Chłopak podniósł się z krzesła.
-Kończ szybko. Czekam przy wyjściu - oj niedobrze. Chyba się obraził. Ale za co? Za to że się z nim droczyłam? Uwielbiam to robić. Jestem taka jaka jestem i nie mam zamiaru go za to przepraszać, koniec kropka. Odstawiłam tacę do kuchni i ruszyłam w stronę wyjścia. Arthur siedział na schodach i czytał jakąś gazetę. Gdy mnie zauważył wywrócił oczami i uśmiechnął się.
-Dłużej nie mogłaś, co?
- Nie- przeszłam obok niego i ruszyłam w stronę naszego pokoju. Nie miał problemu z dogonieniem mnie. Nic nie powiedział. Odezwał się dopiero w pokoju, gdy chciałam się przebrać.
- Masz już księgi i broń?
- Czy mam co?- spytałam zdziwiona.
- Czyli nie - odparł z uśmiechem - Więc trzeba kupić. Zakładam że masz jakieś pieniądze na drobne wydatki?
- No...tak
- Nie przebieraj się. Idziemy na zakupy- uśmiechnął się jeszcze szerzej. Ciarki przebiegły mi po plecach. Przypominał mi Jeff`a the killer`a . Tylko że on nie zabijał ludzi. A może jednak?
- Nie teraz. Nogi mnie bolą - padłam na swoje łóżko jak kłoda. Chłopak stanął obok i zrzucił mnie z niego. Auć!
- Nie ma mowy. Jutro idziemy na zajęcia i musisz mieć książki. Rusz się. Masz 30 minut ja idę pod przyrznic
Uch. On jest naprawdę upierdliwy.
***Pamiętnik Adiel***
Szok związany z ostatnimi zdarzeniami minął szybko. Mephisto (dyrektor szkoły) jest naprawdę miły. Z tego co powiedział mi Arthur zapamiętałam tylko tyle że jest synem szatana i ma powyżej 200 lat. Reszty mój mózg nie chciał przyswoić. Dlaczego mnie okłamał? Oj porozmawiam z nim później. Ciekawe w jakiej jeszcze spawie skłamał. . Nie wiem jak mogli mi przydzielić pokój z osobnikiem płci przeciwnej. To niedorzeczność. Chociaż jest on całkiem przystojny...
Nie mogę. Wszystko dzieje się za szybko. Nie chce sobie jeszcze dokładać strapień więc lepiej sobie go odpuszczę. Trudno, może i będę tego żałowała ale jak się mówi " Człowiek uczy się na błędach". Pytanie brzmi "czy ja jestem człowiekiem?". Uh Arthur zaraz wyjdzie spod prysznica a ja jeszcze nie przebrana. Pewnie mnie za to ochrzani. Co on ma w sobie że tak mnie do niego ciągnie?
***
Od tej pory każdy rozdział będzie kończony kartką z pamiętnika. Czasem od Adiel czasem od Arthura. I zostawiamy komentarze! Następny w następnym rozdziale będzie akcja więc wstawię go dopiero jak pod tym będzie 5 komentarzy. Bez tych moich!
.jpg)